ech..co to była dzień!ile wrażeń, ile wzruszeń!i przybyła jedna mała chrześcijanka! Maria Matylda;)
na poczÄ…tek trochÄ™ dziegciu:bardzo jesteÅ›my rozczarowani oprawÄ… ceremoni..a w zasadzie jej brakiem....sama uroczystość odbywaÅ‚a siÄ™ już po mszy..w kaplicy bocznej..i zabrakÅ‚o w niej podkreÅ›lenia szczególnoÅ›ci tej chwili...a szkoda..byÅ‚am na kilku tego typu ceromoniach...i akurat ta naszej córeczki byÅ‚a trochÄ™..nijaka...no cóż..takie życie..
ale nic..najważniejsze jest to że Marysia byÅ‚a baardzo dzielna i grzeczna..diabeÅ‚ek wyganiany co prawda trochÄ™ różkiem traciÅ‚ i MaryÅ› "zabrzeczaÅ‚a"( nie mylić z pÅ‚aczem) po swojemu haha. Poza tym bardzo byÅ‚a zaintersowanawa całą ceremoniÄ…:)pilnie Å›ledziÅ‚a poczynania ksiÄ™dza:) i patrzyÅ‚a mu "na rÄ™ce"..nie ma to tamto;)
ale za to przyjÄ™cie u dziadków udaÅ‚o siÄ™ na 200%i jak to stwierdziÅ‚ ojciec chrestny wraz z żonÄ… swÄ… ;) zrekompensowaÅ‚o wszystko!goÅ›cie dopisali, pogoda też, stoÅ‚y sie uginaÅ‚y!a Marysi humorek dopisywaÅ‚..Maria gÅ‚oÅ›na przenoÅ›na jak to o swojej córeczce mówi tatuÅ› Szymon przemieszczaÅ‚a siÄ™ z rÄ…k do rÄ…k;) i bardzo jej to odpowiadaÅ‚o:)no tak..w koÅ„cu peÅ‚na atencja!i nawet pomimo tego że oczka dzidziÄ™ bardzo swÄ™dziÅ‚y nie marudziÅ‚a!